7/04/2017

Jak sobie przedłużyć?

Czas - nasz najlepszy wróg, nasz najlepszy przyjaciel - śpiewała kiedyś Anja Orthodox. Nie wiem jak Wy ale ja cierpię na wieczny niedoczas. Mimo, że wstaję przysłowiowe piętnaście minut wcześniej. Nieważne czy mam wyjść zaraz do pracy, czy na imprezę. Chciałabym mieć jak najwięcej CZASU. Jak go oszczędzić? Jak oszukać przeznaczenie i konieczność poprawek w ciągu dnia? Ktoś całkiem niegłupio o tym pomyślał i wymyślił szereg przedłużaczy, które nierzadko ratują nas w opresji.


1. Baza pod podkład.

Fanaberia? Tak mi się zawsze wydawało. Serio. Po co zaklejać się dodatkową chemią. Do czasu, aż nie spróbowałam na pewnym-bardzo-ważnym-wydarzeniu. Podkład trzymał się idealnie, w stanie wyjściowym przez bite 8 godzin! Jak dla mnie to rekord, rekordów. Oczywiście nie mówię, żeby używać na wyjście z psem na dwór, tudzież do biedronki po akcesoria dla blogerów. Niemniej naprawdę na większe wyjścia - sprawdza się. Polecam nawilżającą bazę Laura Mercier. Przygotowuje skórę do podkładu, jest delikatna, nie roluję się, co ważne nie zapycha. Przynajmniej mnie - ale używam ją naprawdę na większe wyjścia.


2. Baza pod cienie.
Znacie na pewno ten moment, kiedy w samym środku super imprezy, gdzieś między kolejnym drinkiem a życiodajnym napojem energetycznym, przy okazji patrzycie w lusterko i z misternie wyblendowanych cieni zostało tylko rozmazane wspomnienie. Odbite na policzku na przykład. Gdzieś z tyłu majaczy cień wrony, która onegdaj była bodajże eyelinerem. Kiedyś uważałam bazy pod cienie za niepotrzebny gadżet. Z czasem doceniłam ich możliwości. Choć jedna drugiej nierówna. Moja aktualna ze Smashboxa nie jest godna polecenia. Jest zdecydowanie za ciężka i potrafi się rolować. Po co komu takie historie! Ze znanych mi baz najbardziej lubiłam Lumene i pewnie do niej wrócę.



3. Duraline Inglot .. Znacie tego cudaka? To dopiero magik! Kropelka Duraline z łatwością przekształci każdy cień do powiek w wodoodporny eyeliner. Ułatwi aplikację sypkich cieni i podkręci ich kolor, przedłuży także trwałość pomadki. Fajny patent!



4. Utrwalacz makijażu.
Pamiętam jak kiedyś, lata świetlne temu oglądałam jakiś program, gdzie były pokazywane dziewczyny, które w ogóle nie zmywają makijażu a zapytane jak on się trzyma odpowiadały, że utrwalają go ...lakierem do włosów.
Taka anegdotka obyczajowa. Jednak powiedzmy sobie szczerze, czasem ma to sens. No nie mówię o lakierze do włosów, niech będzie jednak do włosów ;)
Makeup Revolution Pro Fix - Amazing Makeup Fixing Spray dostałam na spotkaniu blogerek w Lublinie. Pewnie sama z siebie nie sięgnęłabym po taki kosmetyk. A szkoda, bo potrafi naprawdę wydłużyć trwałość  makijażu. Przylega do skóry, jest odrobinę lepiący przez dłuższą chwilę. Ale common - chcemy przez całą noc zapomnieć o poprawkach. To nie ma, że boli ;) Zresztą nie ma co się macać po twarzy przecież, prawda? ;)



5. Utrwalacz lakieru.

Absolutne must have! W tej roli u mnie dość dobrze sprawdza się Essie Good to go! (o wiele, wiele lepiej niż uwielbiany przez masy Seche - który mi zgluciał osiągając dno den ;) Od momentu przeczytania na blogach o tym specyfiku, zapomniałam co to jest odbita kołdra na paznokciach następnego dna. Bardzo ułatwia manicure.



6. Suchy szampon.

No niech rzuci kamieniem ten, komu nigdy nie przytrafiło się niechciejstwo umycia włosów. MYK. SMIG - Suchy szampon paratuje. Serio. Ja osobiście najbardziej lubie Batiste. Stosowany z umiarem nie powoduje łupieżu ( mam bardzo wrażliwy skalp z ŁZS). Widocznie odświeża i ratuje w te wszystkie tragiczne poranki.



Używacie przedłużaczy? Jacy są Wasi ulubieńcy w wyżej wymienionych kategoriach? A może używacie czegoś o czym nie wspomniałam, podzielcie się koniecznie? Znacie te kosmetyki?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger