6/20/2017

Jak kupić sobie fanów?

Jak kupić sobie fanów i miliony wyświetleń oraz zyskać popularność?




1. Normalnie, za pieniądze. W zależności od platformy masz kilka możliwości i kilka rodzajów walut do wyborów. Za dolce zazwyczaj kupujesz stada arabów. Za złotówki zdesperowanych ludzi - robotów, lajkujących  na ślepo to co stworzysz, za parę groszy. Oczywiście żeby nie było tak jawnie, możesz zawsze powiedzieć, że nie wiesz skąd przez noc przybyło ci milion fanów. Samo się zrobiło.

 ***

2. Przymilaj się do każdego...Bądź słonkiem dla tych co świecą najjaśniej. Bądź na każde skinienie, śmiej się z najbardziej durnego żartu i wychwalaj kreacje z firanki. Zachwycaj się kolorem truskawek i spijaj z pomalowanych dziubków każde słowo. Spełniaj życzenie ich świętobliwości - pomoże ci się to ogrzać w promieniach i zyskać na popularności równie oddanych wiernych.

***

3. Pisz posty o tym jak źle i niedobrze jest w blogosferze.  Zwłaszcza chwytające za serce typu, nikt mnie nie rozumie. Jestem taka śmaka i owaka. Myślenie w stylu nie mam parcia na bycie gwiazdą noo ale skoro już nią jestem to coś z tego ukręćmy. Wszyscy zazdroszczą, wieszają psy, krzywdzą w taki czy inny sposób.  Z obserwacji widzę, że ludzie biorą stronę tego pokrzywdzonego (nawet jeśli sam pokrzywdzony to krzywdzenie sobie wymyślił)  oo tak galopowanie na grzbiecie ludzkiej wrażliwości da ci całkiem niezłe statystyki.

***

4. Bądź wszędzie - i na facebooku, na instagramie, twitterze, snapchacie, i gazecie ogrodnik domowy i na stronach o żywieniu stomijnym. Na portalach rodzicielskich, chociaż nie jesteś rodzicem. Dla fanów grzywaczy chińskich i morskich świnek. Na stronach o stolarce okiennej

***

5 .Bądź chorągiewką moralną w zależności jak prądy (zainteresowania) zawieją. Bądź wegetarianinem kiedy trzeba ale potem śmiało jedz galaretki (czy może być coś straszniejszego niż żelatyna, nawet dla nieortodoksyjnego wege?).  Bądź gluten free i podpisuj tym hasztagiem nawet wodę którą pijesz...no ale nic nie stoi na przeszkodzie post dalej pałaszować pizze i makarony [bo czasem można] - odsłony i lajki, lajki są synonimem tego "czasem". Potępiasz chemię na każdym kroku. Jesteś tylko eko i tylko pure nature...oj no, tak, tak ale jak się trafi kampania dove albo nivea to łykasz gładko.. wiadomo, czasem można...
Najbardziej zadziwiające zjawisko....wielo
Stop testowania kosmetyków na zwierzętach, chlip, chlip - taki post ma w swoim archiwum niejedna pseudo ekolożka...Dobry temat, daje dużą oglądalność. Zwłaszcza ze strasznymi obrazkami. To się całkiem nieźle sprzedaje. Tylko, że za tym nic nie idzie. L'oreal, Nivea nie ma na liście nietestujących..,ale to nic, drogeryjne kosmetyki są popularne, będą wyświetlenia.   Bierzcie co dają - oj tam..czasem można.

Wszystko można. Tylko czasem w lustro ciężko spojrzeć. A może i nie. Nie wiem. Ja tu tylko sprzątam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz..Twoja opinia czy luźne spostrzeżenia są dla mnie cenne i mobilizujące.
Staram się odpowiadać na każdy komentarz i jednocześnie zaglądać do osób piszących..

Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger